Moje archiwum: Pamiętny przejazd z Jędrzejowa do Sędziejowic (Świętokrzyska Kolej Wąskotorowa w 2008 roku)
26 października 2008 roku - Pierwszy od 15 lat pociąg na stacji Sędziejowice.
26 października 2008 roku na tory Świętokrzyskiej Kolei Dojazdowej wyjechał pociąg specjalny, który po raz pierwszy od piętnastu lat dotarł aż do stacji w Sędziejowicach. Była to wyjątkowa, jesienna wyprawa — pełna nostalgii, stukotu kół i widoków, które na długo pozostały w pamięci uczestników. Dziś wracam do tamtego dnia, by pokazać Wam, jak wyglądał ten niezwykły przejazd.
Kierunek Sędziejowice, pierwszy raz od 15 lat
Tego dnia na wąskotorowym szlaku pojawił się skład pociągu specjalnego, utrzymany w klimacie dawnej Jędrzejowskiej Kolei Dojazdowej. Był on prowadzony lokomotywą Lxd2 i ciągnął za sobą mieszany zestaw wagonów osobowych i towarowych, tak zwany towos. Już na pierwszych kilometrach trasy budził niemałe emocje i zainteresowanie mieszkańców wsi, przez które przejeżdżał.

Jak wspomniano na wstępie, Sędziejowice były wówczas niemal legendarnym punktem na mapie kolejki — symbolem jej dawnej świetności. Linia, stanowiąca niegdyś część rozbudowanej sieci Jędrzejowskiej Kolei Dojazdowej, jeszcze na początku lat 90. XX wieku stanowiła pewne znaczenie gospodarcze dla regionu.
Rozwój motoryzacji i przemiany gospodarcze tamtego okresu doprowadziły jednak do gwałtownego spadku przewozów. 23 sierpnia 1993 roku ze stacji odjechał ostatni pociąg planowy, a trzy lata później pojawił się tam po raz ostatni skład gospodarczy, który zabrał resztki taboru z sieci. Od tego momentu tor w stronę Sędziejowic stopniowo zarastał i popadał w zapomnienie — aż do październikowej niedzieli w 2008 roku.

Jazda nieczynnym torem przez wzniesienia Ponidzia
Sam przejazd po nieczynnym odcinku był niesamowity — prawdziwa podróż w nieznane, po torach, które przez lata pozostawały we władaniu natury.
Kolejowa przygoda zaczynała się za Stawianami Pińczowskimi. Jak zapowiadali organizatorzy, od tego miejsca trasa biegła malowniczym trawersem, wspinając się ostro w górę — około 20 metrów różnicy poziomów na krótkim odcinku. Dla wąskotorowego pociągu było to niemałe wyzwanie techniczne. Na całej trasie z Umianowic do Sędziejowic pokonaliśmy aż 55 metrów przewyższenia — dowód inżynieryjnej pomysłowości twórców tej kolei, którzy potrafili poprowadzić tor niemal na szczyt lokalnych wzniesień.
Ta wąskotorowa wspinaczka miała również wymiar geograficzny — opuściliśmy płaską Dolinę Nidy, by przekroczyć jej granicę i wjechać w północną część Szanieckiego Parku Krajobrazowego. Okolica zachwyca pofałdowanym terenem, odkrywkami i dawnymi kopalniami kryształów gipsu.
W tym miejscu historia kolei spotkała się z pięknem świętokrzyskiej przyrody. Widok ciężkiej lokomotywy Lxd2 wspinającej się pośród jesiennych wzgórz był niezapomniany — nagroda dla tych, którzy zdecydowali się wziąć udział w historycznym wjeździe do Sędziejowic.

wąskotorowy pociąg na wzgórzu między Sędziejowicami, a Umianowicami.
Przejazd do Sędziejowic był nie tylko wydarzeniem turystycznym, ale też symbolicznym powrotem do przeszłości, przypomnieniem czasów, gdy wąskotorówka łączyła pobliskie wsie i miasteczka. Mimo, że w kolejnych latach nie udało się przywrócić stałego ruchu na tym odcinku, październikowa wyprawa z 2008 roku na trwałe zapisała się w historii świętokrzyskiej kolejki jako jeden z ostatnich tak dalekich kursów.
Dla uczestników była to prawdziwa podróż w czasie — po torach, które od lat nie widziały regularnych pociągów, wśród jesiennych krajobrazów Ponidzia, zapachu wilgotnych liści i charakterystycznego rytmu pracującej Lxd2. Ten dzień udowodnił, że nawet zapomniane linie kolejowe mogą na nowo ożyć, jeśli znajdą się ludzie pełni pasji, zaangażowania i ciekawości świata. To właśnie dzięki takim chwilom dawne szlaki, choć ciche i rzadko uczęszczane, wciąż potrafią opowiadać swoje historie.