Kolej Górnicza KWB Konin – industrialne dziedzictwo i historia „Krokodyli”
Kultowy „Krokodyl” (lokomotywa EL2-12) podczas pracy na torach KWB Konin. To jedno z ostatnich ujęć tej maszyny przed planowanym wycofaniem z eksploatacji.
Kolej Górnicza KWB Konin to jeden z najbardziej niezwykłych i jednocześnie najmniej znanych systemów kolejowych w Polsce. Z dala od pasażerskich peronów i codziennego ruchu pociągów funkcjonował tu przez dekady surowy, przemysłowy świat, w którym liczyły się przede wszystkim potężne składy, niezawodność i siła uciągu.
Tory prowadzące przez odkrywki, estakady rozładowcze, leśne przecinki i gigantyczne zwałowiska tworzyły osobną kolejową rzeczywistość – niemal niewidoczną dla przypadkowych podróżnych mijających Konin autostradą A2. To właśnie tutaj przez lata pracowały charakterystyczne elektrowozy EL2, znane szerzej jako „Krokodyle”.
Dziś ten świat gwałtownie znika. Wraz z wygaszaniem wydobycia kończy się również historia jednej z ostatnich dużych kolei przemysłowych w Polsce. Wiosną 2026 roku ruch elektrowozów EL2 dobiegł końca, a fragmenty sieci trakcyjnej zaczęły znikać z krajobrazu niemal z dnia na dzień. Szczegółową relację z tych ostatnich chwil oraz demontażu sieci znajdziesz w moim artykule: Koniec Krokodyli w Koninie.
Ten wpis jest próbą udokumentowania miejsca, które jeszcze chwilę temu żyło własnym rytmem. Znajdziecie tu fotografie, miejscówki, informacje o infrastrukturze i klimat kolei górniczej KWB Konin – świata ciężkich składów, industrialnych pejzaży i lokomotyw, które przez dekady były symbolem konińskiego przemysłu.
Dlaczego lokomotywy EL2 to legenda? 🐊
„Krokodyle”, czyli lokomotywy elektryczne serii EL2, to konstrukcje z zakładów LEW Hennigsdorf w dawnej NRD. Swój przydomek zawdzięczają charakterystycznej budowie z dwoma długimi „nosami” i centralnie umieszczoną kabiną maszynisty.
W rejonie Konina pracowały przez dekady, transportując węgiel brunatny z odkrywek do elektrowni. To, co je wyróżnia na tle „cywilnej” kolei, to:
- ogromna siła uciągu,
- odporność na trudne warunki (pył, błoto, zmienne profile torów),
- prosta, ale niezwykle trwała konstrukcja.
To właśnie dzięki tym cechom lokomotywy EL2 przez dekady stanowiły fundament transportu na konińskiej kolei górniczej. Po wyłączeniu napięcia trakcyjnego w maju 2026 roku „Krokodyle” ostatecznie zniknęły ze szlaku, przechodząc do historii jako jedne z najbardziej charakterystycznych lokomotyw przemysłowych w Polsce.

🏭 Kolej od kuchni – niezwykłe detale z KWB Konin
Zanim ruszycie w teren, warto uświadomić sobie, jak niezwykłym i samowystarczalnym organizmem była ta kopalniana sieć w latach swojej świetności. To nie było zwykłe „przewożenie węgla z punktu A do punktu B”.
- Podgrzewane wagony: Zastanawialiście się kiedyś, co działo się z mokrym węglem zimą? Podczas srogich mrozów (jak np. w pamiętną zimę 2005/2006, gdy temperatury spadały poniżej -30°C!), węgiel potrafił zamarznąć w twardą bryłę. Aby zapobiec przymarzaniu urobku do klap, wagony samowyładowcze (typu 410V) podłączano do potężnej instalacji grzewczej, zasilanej prosto z sieci trakcyjnej.
- Jazda na wstecznym z kamerą: Na wielu odcinkach pociągi jeździły pchane (lokomotywa znajdowała się na końcu składu). Aby maszynista cokolwiek widział przed pociągiem, na pierwszym wagonie instalowano specjalną kamerę z białymi reflektorami. Obraz z niej trafiał na ekran LCD prosto do kabiny stutonowego „Krokodyla”. To system, który na zwykłej kolei był wówczas absolutnym unikatem.
🎬 Poczuj ten klimat – stutonowy „Krokodyl” w akcji
Zanim przejdziemy do technicznych ciekawostek i mapy miejscówek, zobaczcie tę siłę uciągu w praktyce. Nagranie powstało 19 marca 2026 roku – w jednym z ostatnich tygodni funkcjonowania sieci elektrycznej na tym odcinku.
EL2-12 prowadzi ciężki, załadowany węglem skład w stronę elektrowni. Półmrok, miarowy dźwięk rogatek i głęboki pomruk silników tworzą klimat, który przez dekady był codziennością konińskiej kolei górniczej. Dziś takie sceny należą już do historii.
Gdzie i jak fotografować kolej górniczą? 📸
Fotografowanie kolei KWB Konin po zakończeniu ery elektrowozów EL2 wymaga dziś jeszcze większej cierpliwości i dobrego planowania. Na części szlaków trwa już demontaż sieci trakcyjnej, a charakterystyczne słupy coraz częściej stoją puste. Mimo to kolej górnicza wciąż nie zamilkła całkowicie.
Ruch przejęła lokomotywa spalinowa – przede wszystkim dobrze znana „Stonka” (SM42), która obsługuje ostatnie składy kursujące pomiędzy odkrywką a elektrownią. Trzeba jednak pamiętać, że pociągi pojawiają się dziś znacznie rzadziej niż jeszcze kilka tygodni temu. Wszystko zależy od bieżących potrzeb elektrowni Pątnów, która stopniowo przechodzi w tryb pracy rezerwowej.
Mimo końca „Krokodyli” industrialne kadry wciąż mają tutaj ogromną siłę. Surowe odkrywki, estakady, puste słupy trakcyjne i pojedyncze składy przemierzające coraz cichsze szlaki tworzą klimat powolnego zanikania całego przemysłowego świata. Co ciekawe, częściowy brak sieci trakcyjnej otwiera dziś również nowe możliwości fotograficzne, odsłaniając miejsca, które wcześniej ginęły w gąszczu przewodów.
1. Lubstów – miejsce załadunku węgla
To wciąż jeden z najważniejszych punktów na mapie, ponieważ załadunki węgla nadal mają się tu odbywać. Trzeba jednak przygotować się na zupełnie nowy widok – nad ładownią zdemontowano już całą sieć trakcyjną. Jeśli traficie na pociąg podstawiający się pod załadunek, będzie to skład prowadzony wyłącznie przez lokomotywę spalinową. Mimo braku „Krokodyli” i drutów nad głową, ogromna skala załadowni i surowy, kopalniany klimat wciąż robią niesamowite wrażenie.

👉 Nawiguj do tego miejsca (Lubstów)
2. Błonawy – przejazd drogowy
To świetne miejsce z łatwym dojazdem, gdzie można bezpiecznie się zatrzymać i uchwycić pociąg przecinający drogę. Dobry punkt na szybkie ujęcie z perspektywy przejazdu. Tuż obok znajduje się przydrożna kapliczka, która dodaje scenerii lokalnego charakteru.
Trzeba jednak liczyć się z tym, że w najmniej spodziewanym momencie na przejeździe może pojawić się samochód – i wtedy pozostaje kadr jak poniżej:

👉Nawiguj do tego miejsca (Błonawy)
3. Kleczew – odcinek na odkrywkę i okolice nastawni
Jeśli ruch jeszcze się tam odbywa – warto się wybrać. Pamiętajcie jednak o jednej kluczowej zasadzie: najlepsze światło do zdjęć jest tutaj w środku dnia. Linia biegnie przez tereny leśne, więc cienie bardzo szybko „kładą się” na torach i znacząco utrudniają fotografowanie rano i po południu.
👉Nawiguj do tego miejsca (Kleczew)
4. Okolice Janowa – drewniane słupy trakcyjne
Obecnie pociągi praktycznie tam nie docierają, ale mimo to warto zjechać z głównej trasy. Można tam zobaczyć absolutną ciekawostkę infrastrukturalną: sieć trakcyjną na drewnianych słupach z pojedynczym przewodem – rozwiązanie znane raczej z sieci tramwajowych niż z ciężkiej kolei przemysłowej. W maju 2026 roku sieć nie została jeszcze zdemontowana.

👉Nawiguj do tego miejsca (Janów)
Uwaga na dostępność terenu ⚠️
To bardzo ważne: zdjęcia należy wykonywać wyłącznie z terenów ogólnodostępnych. Wchodzenie na teren zakładu lub bezpośrednio na infrastrukturę kolejową może szybko skończyć się spotkaniem z ochroną – wiem to z własnego doświadczenia.
Lepiej tego uniknąć i zaplanować kadry z bezpiecznych, legalnych miejsc, na przykład z przejazdów drogowych, takich jak te wspomniane wcześniej.
Nie tylko kolej – co jeszcze w okolicy? 🚲
Region Konina powoli zmienia swoje oblicze. Tam, gdzie dziś dominują odkrywki i przemysł, w przyszłości mają powstać nowe zbiorniki wodne i tereny rekreacyjne. To oznacza, że za kilka lat będzie to zupełnie inne miejsce, bardziej przyjazne turystycznie, idealne na rower, spacery czy rodzinne wycieczki.
Już teraz turystyka industrialna w Wielkopolsce nabiera rozpędu, a Wy możecie połączyć kolejową wyprawę z:
- wycieczkami rowerowymi po okolicy,
- spacerami po terenach pogórniczych,
- odkrywaniem mniej znanych zakątków regionu.
Dziedzictwo kolei górniczej w Koninie – co zostanie po węglu?🚂
Wiosną 2026 roku historia konińskich „Krokodyli” dobiegła końca. Wyłączenie napięcia trakcyjnego i rozpoczęty demontaż sieci sprawiły, że kolej górnicza błyskawicznie zaczęła zmieniać swoje oblicze. Choć na części szlaków wciąż można spotkać pojedyncze składy prowadzone przez lokomotywy spalinowe, dawny obraz ciężkiej, elektrycznej kolei przemysłowej odchodzi już bezpowrotnie do historii.
Nie oznacza to jednak natychmiastowego końca całej infrastruktury. Tory, nastawnie, estakady, nasypy i pozostałości odkrywek jeszcze przez długi czas będą przypominać o skali przemysłu, który przez dekady kształtował ten region. Problem w tym, że wiele elementów sieci może w najbliższych latach po prostu zniknąć – podobnie jak dzieje się obecnie z fragmentami trakcji kolejowej.
Region Konina stoi dziś przed ogromną transformacją. Tam, gdzie jeszcze niedawno dominowały zwałowiska, koparki i pociągi z węglem brunatnym, stopniowo pojawiają się nowe zbiorniki wodne, tereny rekreacyjne i trasy rowerowe. Niewykluczone, że część dawnych korytarzy transportowych również zostanie kiedyś wykorzystana właśnie w taki sposób – jako ślad po zanikającym świecie przemysłowej kolei.
Być może za kilka lat tylko fotografie, filmy i pojedyncze relikty infrastruktury będą przypominały, że po tych torach kursowały kiedyś stutonowe elektrowozy EL2. Dlatego warto dokumentować ten świat, póki jeszcze istnieje – nawet jeśli jego ostatnie rozdziały pisane są już znacznie ciszej niż dawniej.
Jednocześnie pojawiają się pierwsze inicjatywy, które mogą ocalić choć fragment tego dziedzictwa. W rejonie Wygody lokalna społeczność wraz z Panią Sołtys podejmuje starania, aby nad Jeziorem Licheńskim ustawić jeden z elektrowozów EL2 jako pomnik techniki. W planach jest również stworzenie niewielkiej izby tradycji w budynku dawnej nastawni. Jeśli projekt uda się zrealizować, będzie to wyjątkowa pamiątka po świecie konińskiej kolei górniczej, który właśnie przechodzi do historii.
