Zmierzch przemysłowych torów – ostatnie miesiące „krokodyli” w Koninie
Kultowy „Krokodyl” (lokomotywa EL2-12) podczas pracy na torach KWB Konin. To jedno z ostatnich ujęć tej maszyny przed planowanym wycofaniem z eksploatacji.
Są miejsca, w których historia dzieje się na naszych oczach – cicho, bez wielkich nagłówków, a jednak z ogromnym znaczeniem dla pasjonatów kolei. Dla wielu osób Konin to przede wszystkim zjazd z autostrady A2. Tymczasem kryje się tu również fascynujący, surowy świat, w którym tory prowadzą prosto do serca odkrywki.
Koleje górnicze w tym rejonie wchodzą dziś w swój schyłkowy etap. Wraz z wygaszaniem działalności wydobywczej kończy się także eksploatacja charakterystycznych lokomotyw elektrycznych, nazywanych „krokodylami”. To ostatnia chwila, by zobaczyć je w ruchu.
W marcu miałem okazję odwiedzić ten rejon i udokumentować pracę kolei, która już wkrótce przejdzie do historii. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, wrócę tu ponownie 18 kwietnia na wydarzenie „Ostatnie Krokodyle”, ale o tym opowiem w osobnym wpisie.
Dlaczego lokomotywy EL2 to legenda? 🐊
„Krokodyle”, czyli lokomotywy elektryczne serii EL2, to konstrukcje z zakładów LEW Hennigsdorf w dawnej NRD. Swój przydomek zawdzięczają charakterystycznej budowie z dwoma długimi „nosami” i centralnie umieszczoną kabiną maszynisty.
W rejonie Konina pracowały przez dekady, transportując węgiel brunatny z odkrywek do elektrowni. To, co je wyróżnia na tle „cywilnej” kolei, to:
- ogromna siła uciągu,
- odporność na trudne warunki (pył, błoto, zmienne profile torów),
- prosta, ale niezwykle trwała konstrukcja.
To właśnie dzięki tym cechom EL2 stały się symbolem kolei przemysłowej w Polsce i jednymi z ostatnich tak charakterystycznych maszyn pracujących jeszcze w ruchu.

Gdzie i jak fotografować kolej górniczą? 📸
Fotografowanie kolei KWB Konin wymaga cierpliwości i dobrego planowania. Przede wszystkim trzeba pamiętać, że pociągi kursują nieregularnie – wszystko zależy od bieżącej sytuacji technicznej oraz potrzeb zakładu.
Zdjęcia, które widzicie w tym wpisie, wymagały chwili wyczekiwania, ale uwierzcie – industrialne kadry z ładowni oraz pociągów na szlaku są tego warte.
Poniżej zebrałem dla Was konkretne współrzędne najciekawszych miejsc. Kliknięcie w link automatycznie wyznaczy trasę z Waszej aktualnej lokalizacji:
1. Lubstów – miejsce załadunku węgla
To obecnie najbardziej „pewna” relacja. Jeśli chcecie złapać skład w akcji podczas załadunku, to jest punkt obowiązkowy na mapie podczas wyprawy.

👉 Nawiguj do tego miejsca (Lubstów)
2. Błonawy – przejazd drogowy
To świetne miejsce z łatwym dojazdem, gdzie można bezpiecznie się zatrzymać i uchwycić pociąg przecinający drogę. Dobry punkt na szybkie ujęcie z perspektywy przejazdu. Tuż obok znajduje się przydrożna kapliczka, która dodaje scenerii lokalnego charakteru.
Trzeba jednak liczyć się z tym, że w najmniej spodziewanym momencie na przejeździe może pojawić się samochód – i wtedy pozostaje kadr jak poniżej:

👉Nawiguj do tego miejsca (Błonawy)
3. Kleczew – odcinek na odkrywkę i okolice nastawni
Jeśli ruch jeszcze się tam odbywa – warto się wybrać. Pamiętajcie jednak o jednej kluczowej zasadzie: najlepsze światło do zdjęć jest tutaj w środku dnia. Linia biegnie przez tereny leśne, więc cienie bardzo szybko „kładą się” na torach i znacząco utrudniają fotografowanie rano i po południu.
👉Nawiguj do tego miejsca (Kleczew)
4. Okolice Janowa – drewniane słupy trakcyjne
Obecnie pociągi praktycznie tam nie docierają, ale mimo to warto zjechać z głównej trasy. Można tam zobaczyć absolutną ciekawostkę infrastrukturalną: sieć trakcyjną na drewnianych słupach z pojedynczym przewodem – rozwiązanie znane raczej z sieci tramwajowych niż z ciężkiej kolei przemysłowej.

👉Nawiguj do tego miejsca (Janów)
Mapa miejscówek fotograficznych📍
Planując zdjęcia, warto przygotować się wcześniej i zaznaczyć kilka punktów bazowych:
- przejazdy drogowe (łatwy dostęp),
- przecinki leśne (więcej światła),
- łuki torów (lepsza dynamika kadru),
- miejsca przy odkrywkach (surowy, industrialny klimat).
Dobrym rozwiązaniem jest poruszanie się samochodem – sam tak robiłem, ale po drodze spotykałem również rowerzystów. I trzeba przyznać, że to może być naprawdę ciekawa wyprawa rowerowa, szczególnie dla tych, którzy lubią łączyć kolejowe klimaty z aktywnym zwiedzaniem.
Uwaga na dostępność terenu ⚠️
To bardzo ważne: zdjęcia należy wykonywać wyłącznie z terenów ogólnodostępnych. Wchodzenie na teren zakładu lub bezpośrednio na infrastrukturę kolejową może szybko skończyć się spotkaniem z ochroną – wiem to z własnego doświadczenia.
Lepiej tego uniknąć i zaplanować kadry z bezpiecznych, legalnych miejsc, na przykład z przejazdów drogowych, takich jak te wspomniane wcześniej.
Nie tylko kolej – co jeszcze w okolicy? 🚲
Region Konina powoli zmienia swoje oblicze. Tam, gdzie dziś dominują odkrywki i przemysł, w przyszłości mają powstać nowe zbiorniki wodne i tereny rekreacyjne. To oznacza, że za kilka lat będzie to zupełnie inne miejsce, bardziej przyjazne turystycznie, idealne na rower, spacery czy rodzinne wycieczki.
Już teraz turystyka industrialna w Wielkopolsce nabiera rozpędu, a Wy możecie połączyć kolejową wyprawę z:
- wycieczkami rowerowymi po okolicy,
- spacerami po terenach pogórniczych,
- odkrywaniem mniej znanych zakątków regionu.
Dziedzictwo kolei górniczej w Koninie – co zostanie po węglu?🚂
Podobno infrastruktura kolejowa przez jakiś czas będzie utrzymywana w sprawności technicznej, przynajmniej dla ruchu pociągów prowadzonych przez lokomotywy spalinowe. Z czasem jednak możemy się niestety doczekać fizycznej rozbiórki obecnie eksploatowanych linii. Niewykluczone, że wówczas nasypy, układy torowe i wyrobiska stopniowo przekształcą się w elementy „po przemysłowe”.
To ciekawy kierunek zmian: od przemysłu ciężkiego do turystyki i rekreacji. W przyszłości mogą tu powstać trasy spacerowe i rowerowe prowadzące śladem dawnych torowisk, idealne dla tych, którzy lubią odkrywać miejsca z historią. Podobnie stało się wcześniej z pobliskimi liniami wąskotorowymi. Z jednej strony można ubolewać, że takie szlaki przeszły do historii, z drugiej – ścieżki rowerowe to szansa na częściowe upamiętnienie dawnych żelaznych szlaków.
Planowane zakończenie ruchu „krokodyli” przypada na wiosnę 2026 roku, jednak niezależnie od tego, kiedy dokładnie znikną z torów, region Konina warto odwiedzić także później. Industrialne dziedzictwo, powstające pojezierza i świetne trasy rowerowe to gotowy plan na weekend w klimacie slow travel – nawet wtedy, gdy ostatni „krokodyl” odjedzie już do historii.