MBxd2 – autobus na szynach
MBxd2-212 na Żuławskiej Kolei Dojazdowej w Tujsku jesienią, ciągnący wagon osobowy serii Bxhpi. Wagony motorowe MBxd2 wciąż stanowią ważny element turystycznego ruchu pasażerskiego na tej malowniczej wąskotorówce.
Na wielu kolejach wąskotorowych w Polsce największym problemem nie była infrastruktura, lecz ekonomia przewozów. Pociąg zestawiony z lokomotywy i kilku wagonów miał sens w czasach intensywnych przewozów pasażerskich. Jednak na słabiej obciążonych trasach utrzymanie takiego składu było zwyczajnie nierentowne. Rozwiązaniem problemu miał być w latach 80-tych zakup wagonów motorowych, które dziś nazwalibyśmy szynobusami. Tak trafiły do Polski rumuńskie wagony motorowe oznaczone serią MBxd2. Stału się one jedną z najciekawszych konstrukcji używanych na polskich kolejach wąskotorowych w ostatnich dekadach ich planowej eksploatacji.
⚙️Pierwsze wąskotorowe wagony motorowe
Pierwsze wagony motorowe wyjeżdżały na kolejach wąskotorowych w Polsce już przed II wojną światową. W latach powojennych kontynuowano szukanie rozwiązań, które pozwoliłoby utrzymać komunikację przy znacznie niższych kosztach. Odpowiedzią były wagony motorowe – pojazdy, które łączyły w sobie funkcję lokomotywy i wagonu pasażerskiego. W praktyce były czymś w rodzaju kolejowego autobusu: jeden pojazd, własny silnik, kabina sterownicza i przedział pasażerski.
Już w pierwszych latach powojennych powstał projekt wagonu motorowego typu 1Mw na tor o szerokości 750 milimetrów (oznaczenie na PKP MBxd1), którego cztery egzemplarze wyprodukowała fabryka Konstal w Chorzowie.

Kolejną próbę stworzenia pojazdu motorowego podjęto na pleszewskiej kolei wąskotorowej, gdzie przebudowano systemem gospodarczym wagon osobowy. Podobne konstrukcje powstawały później także w warsztatach w Krośniewicach. Łącznie zbudowano około dziesięciu takich pojazdów, które skierowano do pracy na wybranych kolejach wąskotorowych.
🚌MBxd2 – rumuński ratunek dla polskich wąskotorówek
MBxd2 były pojazdami znacznie nowocześniejszymi. Rumuńskie wagony, wyposażone w silniki diesla (znane w Polsce m.in. z autobusów Ikarus) współpracujące z przekładnią hydrauliczną, zapewniały płynną jazdę i łatwiejszą obsługę w porównaniu z wcześniejszymi konstrukcjami mechanicznymi, oferując przy tym przyzwoity komfort podróży. Weszły do służby na polskich wąskich torach w latach 80., stając się stałym elementem krajobrazu kilku wąskotorowych linii. Pojazdy projektowano z myślą o pracy na torach o szerokości 750 mm i 1000 mm – najpopularniejszych rozstawach stosowanych na polskich kolejach wąskotorowych.
FAUR Bukareszt
1984–1986
750 mm / 1000 mm
(po przebudowie również 785 mm)RABA-MAN
(spalinowy, 6-cylindrowy)ok. 40
🚋 MBxd2 w codziennej służbie
W praktyce wagony MBxd2 pojawiały się tam, gdzie ruch pasażerski był niewielki i nie uzasadniał prowadzenia klasycznych pociągów z lokomotywą. Jeden pojazd mógł obsłużyć cały kurs, a dzięki kabinom sterowniczym na obu końcach nie wymagał skomplikowanych manewrów na stacjach końcowych.
Ich zadaniem było utrzymanie podstawowej komunikacji dla mieszkańców małych miejscowości. Charakterystyczna sylwetka MBxd2, z dużymi oknami i wyraźnie zaznaczonymi kabinami sterowniczymi, szybko stała się rozpoznawalna. W porównaniu z ciężkimi lokomotywami serii Lxd2 były lżejsze i bardziej przypominały PKS na szynach.
📷 Moje spotkania z MBxd2
Wagony motorowe MBxd2 miałem okazję obserwować przede wszystkim na Krośniewickiej Kolei Dojazdowej, gdzie pojawiały się jeszcze w ostatnich latach funkcjonowania regularnych przewozów pasażerskich. Był to już czas, gdy ruch na wielu liniach był bardzo ograniczony, a przyszłość całej sieci stawała się coraz bardziej niepewna.

Moje wspomnienia sięgają również Śmigla, gdzie „rumuny” dzielnie walczyły o pasażera w ruchu planowym. Mieszkańcy nazywali je po prostu tramwajami. MBxd2 spotkałem także w Pleszewie, w czasie tuż przed tym, gdy codzienne przewozy na tamtejszym splocie torów przejęły czeskie wagony normalnotorowe, ostatecznie spychając MBxd2 na boczny tor historii.
Był to dla mnie obrazek dobrze definiujący tamte lata: dźwięk silnika MBxd2, który jeszcze przez chwilę wyznaczał rytm lokalnego życia, zanim ostatecznie musiał ustąpić miejsca nowym rozwiązaniom.

🏁 Podsumowanie
Dziś MBxd2 to rzadki widok – wspomnienie czasów, gdy kolej wąskotorowa desperacko walczyła o przetrwanie w nowej rzeczywistości ekonomicznej. Mimo że w ruchu planowym pojazdy te odeszły już do historii, nie zniknęły całkowicie z wąskich torów.
Część z nich znalazła swoje miejsce w ruchu turystycznym – tam, gdzie ich charakterystyczny dźwięk silnika wciąż przyciąga rodziny z dziećmi i miłośników nietypowych podróży.
Jeśli chcecie na własne oczy zobaczyć te „autobusy na szynach” w akcji, macie jeszcze taką szansę:
Żuławska Kolej Dojazdowa na Pomorzu – to tutaj najłatwiej spotkać je w pełnym letnim rozkładzie jazdy, w malowniczym krajobrazie delty Wisły.
Koszalińska Kolej Wąskotorowa oraz Nadmorska Kolej Wąskotorowa na Pomorzu Zachodnim – wczesną wiosną lub jesienią, gdy tłumy turystów znikają, a kolej wraca do swojego bardziej surowego i autentycznego rytmu, MBxd2 bywają tam niezastąpione.
Śmigiel, Piaseczno czy Ełk – tutaj pojawiają się sporadycznie, najczęściej przy okazji przejazdów specjalnych lub imprez dla miłośników kolei.

Czy to koniec pewnej epoki? Z pewnością. Ale każdy egzemplarz, który mimo upływu lat wciąż przetacza się po wąskich szynach, jest żywym dowodem na to, że nawet w erze nowoczesnych technologii dawna inżynieria potrafi dostarczyć emocji, których nie zastąpi żaden współczesny skład.
Warto więc śledzić rozkłady jazdy i przy najbliższej okazji wybrać się na przejażdżkę, bo na szczęście „rumuńskie autobusy” wciąż jeszcze wyjeżdżają na wąskotorowe szlaki.